obcy

Alien - Przerwany exodusJest i obiecana zajawka Aliena. Nie spodziewajcie się tylko przypadkiem, że nasze Alieny będą choć w połowie tak przyjazne jak te z obrazka. Nie będę się więc dużo rozpisywał tylko zapraszam do czytania.

Tymczasem pamiętajcie o tańszej akredytacji i o możliwości zamówienia koszulki.

Przy okazji zapraszamy na SPOTa, gdzie będziecie mieli okazję zagrać w prowadzonego przez puckonową ekipę CTF'a w groźnych klimatach iluminackich.

 

Cóż, genetyczne laboratorium w Porzeczu nie jest tak bezpieczne, jak być miało. Nie jest może celem masowego ataku jądrowego, ale okazało się, że komando Eriki Steinbach wystrzeliło w tę stronę głowicę zakupioną w pewnym bliskowschodnim państwie. W zasadzie można by było powiedzieć, że nie ma ratunku i czekać z fatalistycznym uśmieszkiem na grzyba.

Na szczęście nieopodal doszło do katastrofy. Oczywiście zainteresowani twierdzą, że był to zamach. Ale wracając do tematu. W pobliskim lesie rozbił się spodek obcych, którzy już rozpoczęli ewakuację z zagrożonej Strefy 51. Ponoć spodobało im się hasło: „Kaszuby – dom świergotka brunatnego” i właśnie dlatego wybrali się w tę okolicę. Obcy, oprócz tego, że mają chitynowe pancerze, plują kwasem i widzą w ciemności mają jeszcze jedną fajną rzecz - technologię. A dokładnie sprzęt, który pozwala zmieniać tor lotu rakiety balistycznej. Buchnęli to amerykańcom z bazy. Plany tego szitu podprowadzili ruskom ludzie Macierewicza, którzy byli jednocześnie waszymi wtykami w polskich służbach.

Teraz wystarczy pójść i pozbierać rozrzucone fragmenty "Generatora Wiązki Przekierowującej", zmontować go, a następnie wysłać lecącą w was rakietę do Warszawy. Albo do Poznania. Zresztą sami wybierzecie gdzie. Proste, co nie? Niewielką przeszkodą w tej wycieczce będą alieni - zwinni jak ukraińskie akrobatki, szybcy jak NRDowskie pływaczki, żądni krwi jak żołnierze USA w "democratic frenzy" i do tego plujący substancją o pH podobnym do tego z żołądka wujka Stefana po 7-dniowym weselu.

Kolejnym utrudnieniem może być liczebność grup. Jeśli wasza grupa osiągnie PCM (Protein Critical Mass - Białkową Masę Krytyczną), to jak to mówią miejscowi będzie „po ptokach". O co chodzi? No więc PCM to próg aktywacji HBRD - Human Blowing Radiation Device. Taki mały bajer zmajstrowany przez obcych, żeby nigdy nie musieli się mierzyć z grupami ludzi powyżej 10 osób. Jeśli przekroczycie PCM, to zwyczajnie rozchlapiecie się po drzewach. Widać obcy nie przejmują się zbytnio psychologią tłumu. Co jeszcze? Ano tak:

Powodzenia! Hehehe...

 

Puckon - Zdecydowanie najlepszy konwent na polnocy.