Puckon prawie wypadł z kocyka

Wpisał Vino / piątek, 23 marca 2012 00:35

Jak większość z Was wie albo i nie, wiosenny Puckon miał się nie odbyć. Po prostu, po ostatniej edycji nie wytrzymaliśmy rock'n'rollowego stylu życia i stwierdziliśmy, że trzeba wyluzować. Stwierdziliśmy, ale już odtwierdziliśmy. Zdecydowaliśmy się jeszcze raz ruszyć do boju. Ale...

No właśnie. Ale. Postanowiliśmy zmienić zasadniczo tryb powstawania konwentu. Jako, że już niedługo - my, dotychczasowi orgowie - zestarzejemy się do tego stopnia, że będziemy pogardliwie pluć na ubłoconych RPGowców z okien naszych apartamentowców, musimy zawczasu być pewni, że znajdą się ludzie którzy będą kontynuować nasze wspólne pankrokowo-dadaistyczne dzieło. Postanowiliśmy więc działać i wspólnie z wami stworzyć program najbliższego Puckonu, zanim zamilkniemy w wytłumionych korytarzach korporacyjnego świata, oszczędzając kasę na samochody, wycieczki i sponsoring w przynajmniej 3 miastach akademickich.

W jaki sposób powstaje majowy Puckon?

Prosty. Robimy spotkanie organizacyjne, na które przybywasz czując się częścią ekipy Puckonowej. A Puckonowcem/Puckonówą powinna czuć się każda osoba, której odpowiada klimat tego konwentu, ludzie i specyficzne podejście do prowadzenia oraz grania w gry. Algorytm będzie wyglądał mniej więcej tak:

  1. Wpadasz na spotkanie
  2. Dowiadujesz się co jest do zrobienia
  3. Zgłaszasz się ze swoją ekipą do zrobienia danego punku programu (nie musisz mieć nawet pomysłu, szkielet programowy dostarczą starzy wyjadacze. Sprzęt też. Widzisz jak fajnie?!)
  4. Nie masz ekipy? Spoko, na spotkaniu gdzieś cię dokoptujemy albo sam się dokoptujesz. Poznasz ekipę i będzie fajnie, c'nie?
  5. Robisz z ludźmi na Puckonie jedną zajebistą grę, na reszcie konwentu wesoło sobie grasz. Stajesz się jednym z orgów Puckonu. A dążymy do sytuacji, w której każdy uczestnik jest orgiem. Mniej więcej na zasadzie, na jakiej każdy Spartiata był wojownikiem. Musisz przyznać, ze pomysł jest niezły.

Jakimi zasadami się rządzimy?

Demokracja bezpośrednia - jak w greckich miastach albo na kozackiej Siczy. Puckonowa "Czerń" zdecyduje o wszystkim na spotkaniu. Tam przyklepiemy wszystkie pomysły i rozpocznie się proces twórczy.

Autonomia - jak już wasz pomysł będzie przyklepany, realizujecie go na swój sposób, tak jak się wam podoba. Byleby było bezpiecznie. No i fajnie. Bo za gówniane gry wbijamy na pal!

Pomoc wzajemna - Jeśli macie problem, możecie liczyć na innych. Inni - jeśli ktoś ma problem, to poczujcie się tymi "innymi", którzy pomogą. Na pomoc starej gwardii zawsze możecie liczyć.

Odpowiedzialność – Zobowiązując się do czegoś, wykonujemy to na 200%. Nie oszukujemy siebie i innych. Jeśli coś nie wychodzi, idzie jak po grudzie itp. to dajemy o tym znać głośno i wyraźnie, a nie udajemy, że wszystko jest spoko, żeby 5 minut przed starem okazało się, że jest lipa. Jesteśmy też odpowiedzialni na zdrowie psychiczne i fizyczne ludzi, którzy grają w naszą grę. Watro o tym pamiętać.

Co jest ważne?

Wspólna zabawa, innowacyjność, wkraczanie na obszary tematyczne dotąd nieeksplorowane, aktywność fizyczna, tworzenie gier pod cały konwent czyli tzw. programowy monoizm

Czym dysponujemy?

Prawie 10-letnim doświadczeniem, kupą sprzętu i rekwizytów które mogą być użyte na robionej przez was grze. Zapał i chęć, żeby pierdolnik zawsze się kręcił.

Na co więc czekamy?

Na Ciebie! Puckon to my wszyscy. Jeśli jedziesz na Puckon, to jako świadomy współtwórca ewentualnie konwentowicz na którego wsparcie zawsze można liczyć. Nie jako konsument zapierdalający po programie jak odpicowane bimbosy po Galerii Bałtyckiej.

Bądźcie zatem czujni, czekajcie na info i myślcie już z kim i co zamierzacie zrobić!

Puckon - Zdecydowanie najlepszy konwent na polnocy.