Puckonowy rys programowy

Wpisał Vino / niedziela, 13 lutego 2011 13:26

Konwent Puckon 2011Czołem!

Czas na pierwszy, na razie dość rozmyty rys programowy Puckonu 2011. O tym co w planach - krótko i na temat.

W piątek na niebezpiecznej drodze ze Strzebielina do Porzecza, na której podczas zeszłych edycji odbyła się "plaga zombie" i "LARP "Ulewa" w tym roku nie odbędzie się żadna "dojściówka". Przynajmniej nie oficjalnie - a to dlatego, że zawsze jak coś planowaliśmy, to nie wychodziło tak ja chcieliśmy. Teraz oficjalnie nic nie będzie i w związku z tym szykujcie się na niespodziankę.

W piątkowy wieczór leci nocna gra terenowa w klimatach "kosmiczni żołnierze lądują na zalesionym księżycu dużej planty i muszą znaleźć coś zajebiście ważnego", typu "kontakt bezpośredni - strzał z broni"  Oczywiście będzie podział na stronnictwa/drużyny. Gra podobna (ale oczywiście lepsza :) ) do znanego i lubianego "Aliena". Wszystko w fabularnym sosie z gry planszowej "Twilight Imperium" albo "Star Warsów". Jeszcze zobaczymy.

W sobotę startujemy z wojną w klimatach post-apo. LARPo-terenówka z dużą ilością broni, na mechanice ASG i sporą dozą emocji. Szczegóły oczywiście pojawią się na stronie. Konwencja może się jeszcze zmienić o 180 stopni - wszystko zależy gdzie pogalopuje wyobraźnia twórców.

Jako druga gra poranna poleci terenówka robiona przez grupę twórczą "Pachwina Goblina", znaną z takich produkcji jak "Tron Wszechglutodzierżcy", "Stumilowy Fight", "Ramówka" czy "C&C - Dowódź i Podbijaj!". Co będzie tym razem? Tym razem będzie mieli okazję zagrać sobie w "Było sobie życie". W tej jajcarskiej terenówie z elementami edukacyjnymi wcielicie się w role erytrocytów, leukocytów, makrofagów, bakterii tlenowych, beztlenowych, płytek krwi, elementów dopełniacza, białek ostrej fazy, wirusów, toksyn, antybiotyków i wszystkich innych elementów, które pozwolą zasymulować bezwzględną wojnę toczoną o... organizm, który będzie de facto terenem gry.

"Po obiedzie" (czyli koło 16:30) planujemy podzielenie konwentowiczów na żołnierzy Wujka Sama i Ho Chi Minha, którzy stoczą krwawą walkę w Wietnamskiej dżungli. Wszystko oczywiście okraszone elementami spisku, masonami, polskimi akcentami po obu stronach oraz dużą dawką potu i krwi.

Sobota wieczór jeszcze się nie wyklarowała - możliwe, że dla wytchnienia odbędzie się jakiś LARP bez elementów terenowych, możliwe że jakaś "klasyczna" puckonowa pozycja. Możliwości jest wiele i postaramy się tak wycyrklować, żebyście nie padli z wycieńczenia. Ale lepiej już dziś zaczynajcie szlifować kondycję. Tak na wszelki wypadek.

Tzw. późną sobotnią nocą, czyli około północy wystartuje ognisko, zapewne z jakimś instrumentalnym czadem na dokładkę. Kładziemy się spać przynajmniej na 3 godziny bo...
...w niedziele rano czeka nas set niezobowiązujących, niewymagających myślenia i przyłożenia "gier niedzielnych". Na zmęczenie fizyczne najlepszym sposobem jest "zabicie klina" nowym zmęczeniem. Do tego wesołe pomykanie z karabinkiem i warstwa fabularna ograniczająca się do stwierdzenia "jesteście tu, a macie dojść tam".

Oprócz tego kolejna jajcarska gra-emulator. Tym razem "Lemingi". Lemingi w klimacie konfliktów współczesnych, czy jak "dostarczyć" demokrację największej ilości cywilów, którzy jeden za drugim muszą opuścić "strefę zdecydowanego wdrażania szczęścia i wolności przy pomocy zróżnicowanych technik operacyjnych". Jednym słowem strzeżcie się wyrobów firmy "Łucznik" i drużyny pod wezwaniem Olgierda C. Szczególnie jeśli jesteście orszakiem weselnym.

Do tego w niedzielny poranek w miarę pojawiających się chęci odpalimy inne pożądane gry, takie jak np. "Dżangol speed Live" albo "Wormsy". Wszystko zależy od waszego widzimisie.

Na koniec tradycyjnie LARP w klimatach Harrego Pottera, czyli wszyscy zasuwają z miotłami po schronisku i udają, że grają w Kłidicza. Potem już tylko plecaki na plecy i marszobieg do Strzebielina na powrotny pociąg.

Puckon - Zdecydowanie najlepszy konwent na północy