Tym razem nie dał się tak łatwo. Postanowił działać. Nim przyszedł czas - zastrzelił psa, pobił żonę, ściął drzewo, zabrał forsę i wyjechał. Oferta last minute. Bilet w jedną stronę. Celnik spytał go "kiedy powrót?". Nie odpowiedział. Nie chciał wracać. Nigdy, przenigdy. W samolocie stewardesa dziwnie się do niego uśmiechała. Była ruda. To zły znak pomyślał. Gdy postawił stopę na egzotycznej rozgrzanej słońcem ziemi czuł, że mu się udało. Czuł, że życie odradza się w nim na nowo. Popatrzył na krajobraz. Morze, palmy, stare wulkany - istny raj. Zrobił drugi krok, trzeci, czwarty, piąty a potem szósty. I wtedy go dopadło. Z całą mocą. Szósty krok... Nie było na to rady. Szósty raz Wisielec zawisł.
Na zaostrzenie apetytu
Cząsteczka natchnienia znowu uderzyła nie w te osoby co powinna. Zaistniała data. Machina Wielkiego Puckonu znowu zaczęła powoli się kręcić. Konwent już powolutku się kreuje. W tym roku wyjątkowo wcześnie, ale to wydaje się, że to dobry znak. Wrzucamy kolejne informacje i materiały. Jednak nim przyjdzie nowe, to trzeba wrzucić coś już zaistniałego, tak na zaostrzenie apetytu. Idealnie wpasowuje się taka drobnostka filmowa przygotowana na tę okazję. Zapraszam do oglądania.