Good Morning Vietnam!

Wpisał Vino / sobota, 09 kwietnia 2011 13:57

Terenowa Gra Fabularna Good Morning Vietnam!Nad dżunglą opadały poranne mgły. Ze wzgórza był doskonały widok na okolicę. Kapitan David R. Stover zaciągnął się porannym Marlboro. Obok odlewał się sierżant Reed. Szeregowy Perkins gapił się przez lornetkę od dobrych 10 minut próbując dojrzeć jakiekolwiek ruchy żółtków. Od kilku dni bronili się na wzgórzu oznakowanym jako 125-E. Nie było łączności, nie było wsparcia, dookoła morze drzew.
I żółtków.

Tego ranka na zachód od wzgórza zestrzelono śmigłowiec. Był na niskim pułapie, wybuchu nie zauważono. Być może to ekipa poszukująca zaginionego oddziału Stovera. "Kurwa, gdybyśmy nie stracili rac, odnaleźli by nas szybciej" - pomyślał zaciągając się fają. Do wymarszu gotowy był już oddział mający nawiązać kontakt z ekipą ratunkową. Oby tylko radiostacja była cała...

- Jak wyglądasz skurwielu! - wydarł się Stover - Gówno mnie obchodzi, że skończyły się batoniki i chcesz do mamusi. Wkładaj sznurówki i pełna gotowość! A cooooo MY TU-TAJ MA-MY? Zdjęcie panny w mapniku? Dawaj chuju i dziękuj Bogu, że cię od razu nie oddaliśmy żółtkom za zawilgocenie mapy! Nie martw się, ta twoja szmata będzie w dobrych rękach.
Stojący obok kapral wyszczerzył wielkie zębiska i błysnął oczyma spod wydatnych brwi.
- Berger chętnie pomarszczy freda do takiej ślicznotki.

Stover zamachnął się kolbą M-16stki i walnął przestraszonego dzieciaka w twarz. Na raz dopadł do niego Thompson i pchnął z całej siły. Kapitan nawet się nie podniósł - siedząc z kamienną twarzą strzelił mu w nogę.
-To jest bunt matkojebco! – splunął. – Opatrzyć to ścierwo!- rzucił do sanitariuszy. Obok stali bladzi cywile, których oddział Stovera miał ewakuować z terenów zajmowanych przez Vietcong.
- Żeby mi żaden sukinkot już więcej nie próbował takich sztuczek! Wymarsz grupy uderzeniowej! Teraz!

- Jeśli wrócimy, to zastrzelę tego sukinsyna Stovera osobi... - mówił wkurwiony Brooks, ale nie dokończył. Kula z kałasza "made in Czechslovakia" rozerwała mu szyję. Reszta grupy padła na glebę i pochowała za drzewami. Oprócz ruchu mięsistych liści niewiele było widać. Wszystkie chłopaki odpowiedziały ogniem. Prawie. Davis siedział w szoku za drzewem i wpierdalał batoniki, które skitrał w pasie na granaty. Kovalsky właśnie przebierał skarpetki, będąc przekonanym, że jeśli tego nie zrobi, to w dżungli zgniją mu stopy. Dom wariatów! Na szczęście z niedalekiej odległości usłyszeli krzyk: "Z tej strony chorąży James Wisher!!! Weźmy skurwieli w kleszcze!!!"

Żółtków zasypał grad kul.


Tytuł Gry: Good Morning Vietnam
Typ: terenówka ASG + drama
Autorzy: Kuki, Vino, Kaszek
Świat Gry: Realia historyczne - Wojna Wietnamska
Strój: mundur USA lub czarne spodnie + czarna koszula (VietKong)
Mechanika: ASG + autorska
Czas gry: 4h
Ilość graczy: 30-60+

Mechanika:

  • Air Soft Gun.
  • Trafieni pojedynczym strzałem lub serią są ranni - leżą na glebie, wzywają pomocy i pokazują, jak im źle.
  • Ranni mogą zostać opatrzeni przez medyków - rodzaj rany, który będzie determinował rodzaj opatrunku - będzie losowany przez medyka. Dozwolone jest powierzchowne opatrywanie "w polu", lub też dokładniejsze w medical pointach (jeśli są).
  • W zależności od aktu, istnieją różne dysproporcje w ilości ludzi, broni, apteczek czy respów.
  • Możliwe jest dobicie rannego lub wzięcie go do niewoli/jako zakładnika/żywą tarczę/element pułapki itp.

Technicznie:

  • Występuje podział na 2 strony - siły USA (+ wsparcie Wietnamu południowego) kontra Vietcong (+ wsparcie Rosji, Chin, Korei Północnej).
  • Gra składa się z czterech aktów, każdy z nich opowiada inną historię. Nie pokazujemy historii konkretnych jednostek tylko historię konkretnego miejsca i okrutne wojenne wydarzenia.
  • W każdym akcie gracze będą wcielać się w nowe postacie, chociaż czasem będzie możliwość kontynuacji sagi konkretnej postaci.

Fabularnie:

Opisy postaci nie będą posiadały praktycznie żadnej historii. Chodzi nam o coś innego. Postać jest niejako zadaniem wyznaczonym graczowi na dany akt. Postać determinuje jego zachowanie, jest powiązana z pewnymi pobudkami i fobiami. Ma sprawić, żeby cała gra nabrała emocjonalnych rumieńców, będąc pełną krótkich scenek rozgrywanych przy akompaniamencie świszczących kul. Przykładowe postacie dla rozeznania:

  • [USA] Żarłok w szoku - schowałeś smakołyki na czarną godzinę. W krytycznej sytuacji podczas ostrzału zacznij je wpieprzać. Nie podziel się z nikim. Dopóki ich nie zjesz - nie możesz nic zrobić oprócz bycia sparaliżowanym ze strachu.
  • [USA] Run Forrest Run! - zabierz rannego z pola wali i zanieś go sam tam gdzie medical point. Biegnij. Biegnij jak najszybciej.
  • [Vietcong] Bamboo sadist - łapiesz rannego amerykańca i przywiązujesz do gleby. Zostaw go. W nocy przebije skurwiela zaostrzony bambus.


Część postaci będzie miało różne pojedyncze interakcja między sobą, ale tu szczegółów nie zdradzamy. Pijąc tu do coraz bardziej popularnych Jeepformów żartobliwie określiliśmy ten typ rozgrywki jako Landform, gdyż gra odbywa się w terenie, a same krótkie opisy postaci z góry determinują ich czyny. Do tego dochodzi do zmian postaci w każdym Akcie.

Pewnym dodatkowym smaczkiem będzie równoczesna wojna wywiadów i przekazywanie sobie informacji. Okaże się, czy załatwienie szpiega jest tak trudne jak w filmach o Bondzie. Prawdopodobnie zamiast monologu wystarczy wcisnąć spust.

Konstrukcja fabularna:

Akt 1. "Ucieczka z doliny Feng"

Niewielki posterunek wojskowy sił marionetkowego Wietnamu Południowego na wzgórzu 125-E. Kilku żołnierzy, garstka cywilów i niewielki odział marines który miał dokonać ich ewakuacji. Wszyscy okrążeni przez siły północy, które napłynęły w wyniku potężnej "Ofensywy Tet". Łączności i sygnalizacji brak. W górnych partiach doliny wylądował dość niefortunnie oddział ratunkowy, który dostrzegł ostatnią flarę.

Cel USA: Ewakuować się z obszaru. Szanse: ewakuacja drogą powietrzną - 99% powodzenia, drogą lądową - 0,01% powodzenia. Wybór wydaje się oczywisty.

Cel Vietcongu: Załatwić marinsów, przejąć żywych cywilów. Zalecenia dowództwa, co do brania jeńców: TAJNE.

Akt 2. "Tama na rzece Minh-Dai"

Przed wojną amerykańska spółka HydroViet corp. zbudowała tu eksperymentalną elektrownię wodną. Aktualnie znajduje się tu baza Vietcongu. Sytuacja wydaje się opanowana, jednak w pewnym momencie losy "Ofensywy Tet" prowadzonej na tym odcinku stają pod znakiem zapytania. A to z powodu pewnego oddziału amerykańskich okupantów, który najwidoczniej zapragnął dokonać bohaterskich czynów. Do tego wszystkiego wmieszają się siły Wietnamu Południowego i... Chińskiej Republiki Ludowej.

Akt 3. "Stronghold Jenna"

Ta część opowiada o obronie potężnej bazy "Jenna" założonej przez odziały piechoty morskiej z Alabamy. Obrona łączności i aprowizacji dla walczącego Nha Trang. Czy Vietcong zdąży prze lotnictwem i spowoduje ewakuację i zamknięcie linii, czy też dzielni chłopcy z Birmingham, Montgomery i Huntsville dadzą odpór żołnierzom wujka Ho?

Ten akt w razie specyficznego rozwoju wypadków dzielimy na 2 sceny.

Akt 4. "Operacja Silent Hills"

Ofensywa Vietcongu dociera pod Sajgon. Bombardowania w pasie zaopatrzenia wojsk Ho Chi Mina są niemożliwe ze względu na potężne baterie przeciwlotnicze radzieckiej produkcji obsługiwanych przez Rosjan i Polaków. Niewielkie zgrupowanie wojsk lądowych USA dostaje rozkaz ataku na wzgórza, na których zamontowano baterie i ich wysadzenie. Misja nie wydaje się trudna. Wydaje się wręcz samobójcza...

Puckon - Zdecydowanie najlepszy konwent na północy